Zmiany klimatyczne przyspieszają 

Od warunków środowiska do granic adaptacji
Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu

Europejskie lasy, łąki i górskie szczyty już zmieniają swój skład gatunkowy pod wpływem rosnących temperatur. Nie robią tego jednak ani w tym samym tempie, ani w ten sam sposób.

Międzynarodowy zespół naukowców przeanalizował ponad sześć tysięcy powierzchni badawczych obserwowanych nawet przez 78 lat. Wyniki opublikowane w „Nature” pokazują, że między tempem ocieplenia a reakcją przyrody narasta „dług klimatyczny”. Wśród autorów publikacji jest dr Marek Malicki, związany z  Ogrodem Botanicznym Roślin Leczniczych Katedry Biologii i Biotechnologii Farmaceutycznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Z kolei przegląd opublikowany w „European Journal of Preventive Cardiology” pokazuje, jak upały i zanieczyszczenie powietrza obciążają układ krążenia i dlaczego powinny być uwzględniane w profilaktyce sercowo-naczyniowej.

Kiedy myślimy o skutkach zmiany klimatu, najłatwiej wyobrazić sobie znikający lodowiec, wyschniętą rzekę albo las po pożarze. Tymczasem jedna z najważniejszych zmian zachodzi znacznie mniej spektakularnie. Łąka nadal wygląda jak łąka, las pozostaje lasem, a górski stok może wydawać się taki sam jak kilkadziesiąt lat temu. Zmienia się jednak skład tworzących je zbiorowisk roślinnych. Jedne gatunki stają się rzadsze, inne liczniejsze, jeszcze inne pojawiają się tam, gdzie wcześniej ich nie było.

Ekolodzy nazywają ten proces termofilizacją. Wraz ze wzrostem temperatury zmienia się skład gatunkowy zbiorowisk – stopniowo zwiększa się udział gatunków preferujących cieplejsze warunki. Zmiany klimatu zachodzą jednak szybciej, niż wiele organizmów jest w stanie dostosować swoje rozmieszczenie do nowych warunków. Ta rozbieżność między tempem zmian klimatu a reakcją organizmów została zaobserwowana w skali niemal całego kontynentu.

 

Podcast: Climatic Debt

Europa jako naturalne laboratorium

Badanie opublikowane w „Nature” jest wyjątkowe przede wszystkim ze względu na skalę. Naukowcy zgromadzili dane z 6067 powierzchni roślinnych w Europie: 4372 leśnych, 1209 łąkowych i 486 położonych na szczytach wysokich masywów górskich. Łącznie analizą objęto 1919 gatunków. W wielu miejscach odstęp czasowy między pierwszym i ponownym badaniem wynosił kilkadziesiąt lat,  w lasach sięgał nawet 78 lat.

Nie chodziło przy tym o porównywanie przypadkowych obserwacji. Badacze wracali na te same lub możliwie dokładnie zlokalizowane powierzchnie i sprawdzali, jak zmieniła się występująca tam roślinność. Wykluczono miejsca, w których pomiędzy pomiarami nastąpiła zasadnicza zmiana użytkowania terenu, na przykład wycięto las albo przekształcono teren w pole uprawne.

Następnie każdemu gatunkowi przypisano jego charakterystykę termiczną. Wykorzystano do tego dane o geograficznym rozmieszczeniu roślin i temperaturach panujących na obszarach ich występowania. Pozwoliło to określić „profil temperaturowy” całego zbiorowiska i sprawdzić, czy po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach przesunął się on w kierunku gatunków preferujących wyższe temperatury.

Góry zmieniają się najszybciej

Rezultat nie był jednakowy dla wszystkich środowisk. W lasach i na łąkach średnie tempo termofilizacji wyniosło około 0,03°C na dekadę. W obu przypadkach wynik był dodatni, ale jego przedział niepewności obejmował zero. Na szczytach alpejskich zmiana była znacznie silniejsza i statystycznie wyraźna: 0,12°C na dekadę. W analizie opartej na obecności i nieobecności gatunków tempo zmian na szczytach było około pięciokrotnie większe niż w dwóch pozostałych środowiskach.

Jeszcze ciekawsze okazało się pytanie, w jaki sposób dochodzi do tej przebudowy. Na łąkach decydujące znaczenie miał wzrost udziału roślin preferujących cieplejsze warunki. W lasach następowały jednocześnie dwa procesy - ubywało gatunków związanych z chłodem i zwiększało się znaczenie tych związanych z cieplejszym klimatem.

Na górskich szczytach mechanizm był inny. Najsilniejszym sygnałem okazał się spadek znaczenia gatunków przystosowanych do chłodu. Co zaskakujące, badacze stwierdzili równocześnie spadek po cieplejszej stronie rozkładu. Termofilizacja górskiej flory nie jest więc prostą historią o roślinach ciepłolubnych maszerujących w górę i zastępujących zimnolubne. To bardziej skomplikowana reorganizacja zbiorowiska, w której straty gatunków związanych z chłodem są szczególnie silne.

Dług, którego nie widać

Najbardziej sugestywne pojęcie w całym badaniu brzmi niemal ekonomicznie: climatic debt – dług klimatyczny. Można wyobrazić go sobie jako różnicę między dwoma zegarami. Pierwszy odmierza tempo wzrostu temperatury, drugi tempo, w jakim przebudowuje się żywe zbiorowisko. Jeśli temperatura rośnie szybciej, niż zmienia się roślinność, powstaje dług.

W analizowanych ekosystemach wynosił on przeważnie od 0,13 do 0,34°C na dekadę. Największy był generalnie w lasach, mniejszy na szczytach alpejskich, a najmniejszy na łąkach. Co istotne, wraz ze wzrostem tempa ocieplenia wyraźnie zwiększał się właśnie dług klimatyczny.

Jak wyjaśnia dr Malicki:  

-  Dług klimatyczny można porównać do sytuacji, w której klimat zmienia się szybciej niż biologiczny zegar ekosystemu. Temperatura rośnie, ale rośliny nie mogą po prostu z dnia na dzień „przestawić się" na nowe warunki. Gatunki mają swoje tempo wzrostu, rozmnażania, migracji i kolonizacji nowych miejsc. Szczególnie wolno mogą reagować gatunki wieloletnie, które w lasach często żyją przez dziesięciolecia - wskazuje autor badania dr Marek Malicki. - Nie możemy jednak wskazać jednej konkretnej wartości długu klimatycznego, po której ekosystem nagle przestaje funkcjonować. To nie jest przełącznik, który w pewnym momencie zmienia się z „bezpiecznie" na „niestabilnie". Ryzyko narasta stopniowo wraz z pogłębianiem się niedopasowania między warunkami klimatycznymi a składem biologicznym ekosystemu. Nasze wyniki pokazują jednak coś bardzo ważnego: im szybciej zmienia się temperatura, tym większy staje się dług klimatyczny. Oznacza to, że tempo zmian klimatu ma znaczenie nie tylko dla tego, jak bardzo zmieni się przyroda, ale również dla tego, jak bardzo przyroda będzie za tymi zmianami pozostawać. 

Oznacza to, że szybciej zmieniający się klimat nie musi powodować równie szybkiej odpowiedzi biologicznej. Przeciwnie – może powiększać odległość między warunkami, do których zbiorowisko było dostosowane, a środowiskiem, w którym musi funkcjonować. Najlepiej widać to w lasach.

Las ma własną klimatyzację

Korony drzew działają jak ogromny system regulacji mikroklimatu. Ograniczają nasłonecznienie, zmniejszają dobowe amplitudy temperatur i sprawiają, że rośliny runa żyją w innych warunkach niż te, które pokazują pomiary temperatury powietrza w otwartym terenie. To może przez pewien czas chronić leśne zbiorowiska przed skutkami ocieplenia.

-  Coraz więcej gatunków zaczyna funkcjonować w warunkach odbiegających od tych, do których są przystosowane. Wtedy rośnie ryzyko zaburzeń funkcjonowania ekosystemu, lokalnego zanikania gatunków i pojawiania się nowych relacji między organizmami. W artykule określamy to jako ryzyko ekologicznego niedopasowania i utraty stabilności funkcjonalnej. Co istotne, taki proces może trwać jeszcze przez wiele dekad – nawet wtedy, gdy tempo ocieplenia przestanie rosnąć. Dlatego dług klimatyczny nie jest jeszcze katastrofą. Jest raczej sygnałem ostrzegawczym, że ekosystem nie nadąża za tempem zmian środowiska - wskazuje dr Malicki.

Jest jednak druga strona tej stabilności. Wiele roślin leśnych to organizmy długowieczne, zdolne pozostawać w tym samym miejscu przez lata. Skład lasu nie zmienia się więc natychmiast po zmianie temperatury. Dzisiejsza obecność danego gatunku nie musi oznaczać, że obecne warunki są dla niego optymalne, może być także śladem klimatu, który już przeminął.

-  Jest to jeden z najbardziej interesujących wniosków naszego badania. Las rzeczywiście działa jak naturalny system klimatyzacji. Korony drzew ograniczają nagrzewanie się runa, zmniejszają amplitudę temperatur i tworzą mikroklimat, który może być znacznie chłodniejszy i bardziej stabilny niż warunki rejestrowane przez standardowe stacje meteorologiczne. Może to być dla roślin bardzo korzystne. Ale pojawia się tutaj pewien paradoks. To, co chroni las przed skutkami ocieplenia, może jednocześnie sprawiać, że jego reakcja jest opóźniona. W naszych danych właśnie lasy miały największy dług klimatyczny. Nie oznacza to, że są one najbardziej zagrożonym ekosystemem w każdym aspekcie. Oznacza raczej, że ich skład gatunkowy szczególnie wolno dostosowuje się do zmian klimatu. Przyczyną jest zarówno buforowanie klimatu przez korony drzew, jak i biologia samych roślin – wiele gatunków leśnych jest długowiecznych, a ich wymiana w zbiorowisku zachodzi powoli. Co ważne, znaleźliśmy również sygnał, że problem zaczyna być widoczny nie tylko w samym tempie zmian gatunkowych, ale w rosnącym niedopasowaniu termicznym. W lasach zmniejszała się odpowiedniość klimatu dla występujących tam zbiorowisk, a udział gatunków znajdujących się poza ich preferowanym zakresem temperatur istotnie wzrastał

Dodatkowa analiza przeprowadzona przez autorów pokazała, że właśnie w lasach wyraźnie pogorszyło się termiczne dopasowanie zbiorowisk, a odsetek gatunków funkcjonujących w warunkach niedopasowanych do ich tolerancji termicznej istotnie wzrósł. W przypadku łąk i szczytów taki wynik nie był równie wyraźny.

-   Dlatego nie powinniśmy czekać na moment, kiedy las zacznie gwałtownie tracić gatunki. Pierwszych sygnałów ostrzegawczych trzeba szukać wcześniej - w zmianach składu gatunkowego, udziale gatunków ciepłolubnych i chłodolubnych, regeneracji drzewostanu, zmianach mikroklimatu oraz coraz większym rozchodzeniu się warunków klimatycznych i biologicznych. Las może więc przez długi czas wyglądać na stabilny, podczas gdy wewnątrz systemu już zachodzą procesy, które będą widoczne dopiero po latach – podsumowuje dr Malicki.

Górskie refugia

Szczególnie interesujący jest przypadek wysokich gór. Na niewielkiej przestrzeni występują tam bardzo silne gradienty temperatury – czasem niewielka różnica wysokości lub ekspozycji stoku oznacza zupełnie inne warunki mikroklimatyczne.

Badacze nie znaleźli prostego związku między tempem termofilizacji a nachyleniem czy nierównością terenu. Odkryli coś znaczącego, fakt, że termofilizacja była najmniejsza na stokach skierowanych na północ.

Takie miejsca mogą działać jak lokalne chłodne schronienia. W świecie cieplejszym średnio o kilka stopni biologiczne znaczenie mogą więc mieć różnice odczuwalne na skali metrów – cień, ekspozycja, pokrywa śnieżna czy struktura roślinności. To również ostrzeżenie przed patrzeniem na zmianę klimatu wyłącznie przez średnie temperatury.

Od ekologii do medycyny

Dlaczego podobne badanie pojawia się także w orbicie zainteresowań uczelni medycznej? Odpowiedź nie sprowadza się do modnego hasła o klimacie i zdrowiu. Medycyna od dawna posługuje się pojęciem homeostazy – zdolności organizmu do utrzymywania względnej równowagi mimo zmian otoczenia. Ekosystem nie jest oczywiście organizmem i nie należy tych dwóch poziomów utożsamiać. Analogia pomaga jednak dostrzec coś istotnego, a mianowicie brak gwałtownej, widocznej zmiany nie oznacza braku narastającego niedopasowania.

Podobną perspektywę – tym razem dotyczącą człowieka – przynosi opublikowany w 2026 roku w „European Journal of Preventive Cardiology” przegląd poświęcony zmianie klimatu i ryzyku sercowo-naczyniowemu. Wśród jego autorów są prof. Massimo Piepoli z Wydziału Nauk Biomedycznych o Zdrowiu Uniwersytetu w Mediolanie oraz prof. Donata Kurpas z Wydziału Pielęgniarstwa i Położnictwa Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Autorzy pokazują, że wzrost temperatur, fale upałów, zanieczyszczenie powietrza i ekstremalne zjawiska pogodowe przestają być jedynie tłem środowiskowym dla medycyny – mogą wpływać m.in. na ciśnienie tętnicze, gospodarkę glukozową i lipidową, aktywność fizyczną oraz funkcjonowanie układu sercowo-naczyniowego.

– Choć historycznie ujmowano ten problem wyłącznie w kategoriach ekologii, globalne obciążenie chorobami sercowo-naczyniowymi związanymi ze środowiskiem jest ogromne. Samo zanieczyszczenie powietrza odpowiada na świecie za utratę podobnej liczby lat życia co palenie tytoniu – podkreśla prof. Massimo Piepoli z Wydziału Nauk Biomedycznych o Zdrowiu Uniwersytetu w Mediolanie. – Najważniejsze organizacje kardiologiczne, w tym Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne, American Heart Association i World Heart Federation, jednoznacznie uznają czynniki środowiskowe, zwłaszcza zanieczyszczenie powietrza drobnym pyłem PM2,5 i ekstremalne upały, za istotne, modyfikowalne czynniki ryzyka sercowo-naczyniowego.

Szczególnie czytelny jest przykład upału. Organizm odpowiada na wysoką temperaturę rozszerzeniem naczyń skórnych, zwiększeniem przepływu krwi i poceniem się. Są to mechanizmy adaptacyjne, ale mają swoją granicę. Przy długotrwałym lub ekstremalnym obciążeniu cieplnym rosną wymagania wobec układu krążenia, a odwodnienie, zaburzenia elektrolitowe, stan zapalny i aktywacja krzepnięcia mogą zwiększać ryzyko zakrzepów, arytmii czy niedokrwienia.

Upał i zanieczyszczenie powietrza mogą przy tym działać jednocześnie. Jak wyjaśnia prof. Piepoli, warunki atmosferyczne towarzyszące falom upałów mogą sprzyjać gromadzeniu się zanieczyszczeń i ozonu przy powierzchni ziemi. Zanieczyszczenia nasilają stres oksydacyjny, zaburzają funkcjonowanie śródbłonka naczyń i sprzyjają krzepnięciu krwi. Upał zwiększa natomiast zapotrzebowanie serca na tlen, a utrata płynów prowadzi do zagęszczenia krwi i zaburzeń elektrolitowych. Dla osoby z chorobą wieńcową lub niewydolnością serca oznacza to nakładanie się obciążeń, które mogą przekraczać możliwości adaptacyjne organizmu.

Nie oznacza to oczywiście, że „dług klimatyczny” opisany przez ekologów można przenieść wprost do fizjologii człowieka. To dwa różne zjawiska i dwa różne poziomy biologicznej organizacji. Łączy je jednak ważne pytanie: o to, co dzieje się wtedy, gdy środowisko zmienia się szybciej, niż system biologiczny jest w stanie się do tej zmiany dostosować? W lesie skutkiem może być narastające niedopasowanie składu gatunkowego do nowych temperatur. W medycynie coraz ważniejsze staje się rozpoznawanie osób, dla których upał, zanieczyszczenie powietrza czy ekstremalne zdarzenia pogodowe oznaczają dodatkowe obciążenie zdrowotne.

Dlatego autorzy przeglądu kardiologicznego postulują uwzględnianie ekspozycji środowiskowych – temperatury, jakości powietrza, hałasu czy stresu związanego ze zmianą klimatu – w ocenie ryzyka sercowo-naczyniowego. Szczególnego znaczenia nabiera to podczas fal upałów u osób starszych i pacjentów z chorobami przewlekłymi, kiedy znaczenie może mieć również sposób prowadzenia farmakoterapii i monitorowania pacjenta.

W praktyce, wskazuje prof. Piepoli, ocena ta powinna obejmować również warunki życia pacjenta: mieszkanie w miejskiej „wyspie ciepła”, blisko ruchliwej drogi czy brak dostępu do chłodnych pomieszczeń. Zalecenia mogą dotyczyć sprawdzania lokalnych komunikatów o jakości powietrza i upałach, ograniczania intensywnego wysiłku na zewnątrz podczas niekorzystnych warunków oraz korzystania z chłodzonych pomieszczeń i filtracji powietrza. Indywidualne porady wymagają jednak wsparcia systemowego – zieleni miejskiej, ograniczania emisji oraz przygotowania placówek medycznych do bezpiecznego działania podczas fal upałów.

– W podstawowej opiece zdrowotnej nie powinniśmy już traktować fal upałów wyłącznie jako zjawiska pogodowego. Powinny stać się elementem opieki nastawionej na przewidywanie zagrożeń, szczególnie u pacjentów z chorobami sercowo-naczyniowymi i metabolicznymi. Przed okresami ekstremalnych upałów i w ich trakcie zespoły podstawowej opieki zdrowotnej powinny identyfikować pacjentów obciążonych większym ryzykiem, przekazywać jasne zalecenia dotyczące nawodnienia i ekspozycji na upał oraz zachęcać do częstszego kontrolowania ciśnienia tętniczego, stężenia glukozy i objawów – mówi prof. Donata Kurpas.

 - Szczególną uwagę należy poświęcić osobom starszym i pacjentom z zespołem kruchości, osobom z niewydolnością serca, nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą lub przewlekłą chorobą nerek, a także pacjentom z wielochorobowością, ograniczoną mobilnością lub niewystarczającym wsparciem społecznym. Konieczna może być również indywidualna ocena stosowanych leków, zwłaszcza gdy dochodzi do odwodnienia, niedociśnienia lub zaburzeń elektrolitowych. Dotyczy to szczególnie leków moczopędnych i niektórych leków obniżających ciśnienie, ale nie należy ich rutynowo odstawiać bez oceny klinicznej. Kluczową zmianą jest zatem przejście od reagowania na powikłania związane z upałem do ich przewidywania. Podstawowa opieka zdrowotna ma do tego szczególnie dobre warunki, ponieważ znamy naszych pacjentów, ich choroby, przyjmowane leki, a często również ich sytuację społeczną – podkreśla prof. Kurpas.

Nie każda zmiana jest skutkiem temperatury

Autorzy badania opublikowanego w „Nature” zachowują w interpretacji wyników istotną ostrożność. Temperatura nie jest jedyną siłą przebudowującą europejską roślinność. Na skład zbiorowisk wpływają również susze, zmiany użytkowania terenu, depozycja azotu i siarki czy wzrost stężenia CO₂.

Część obserwowanego sygnału może więc wynikać z czynników powiązanych z temperaturą, a nie bezpośrednio przez nią powodowanych. Nie udało się też w pełni uwzględnić różnic w zaburzeniach poszczególnych ekosystemów. Autorzy sprawdzili jednak odporność podstawowego wyniku na wiele decyzji metodologicznych. Powtórzyli analizy, uwzględniając obecność gatunków zamiast ich liczebności, włączając gatunki rzadkie i zmieniając sposób definiowania roślin związanych z chłodnymi i ciepłymi warunkami. Zasadniczy obraz pozostawał podobny.

W przeglądzie kardiologicznym również istotne jest współdziałanie wielu czynników. Znaczenie mają nie tylko temperatura i zanieczyszczenie powietrza, lecz także stan zdrowia pacjenta, przyjmowane leki oraz warunki, w których mieszka. Ta sama fala upałów może oznaczać inne ryzyko dla osoby zdrowej, a inne dla starszego pacjenta z niewydolnością serca, mieszkającego samotnie w nagrzewającym się mieszkaniu. Dlatego rozpoznanie zagrożenia wymaga spojrzenia zarówno na środowisko, jak i na możliwości adaptacyjne konkretnego człowieka.

Przyroda i zdrowie w zmieniającym się klimacie

Najważniejsza lekcja płynąca z badania ekologicznego jest niepokojąca. Ekosystemy mają pamięć.

Tworzące je organizmy są rezultatem warunków panujących przez dziesięciolecia, czasem znacznie dłużej. Kiedy klimat szybko się zmienia, przyroda nie zostaje natychmiast przepisana według nowych reguł. Jedne gatunki trwają, inne ustępują, kolejne próbują się pojawić. Każdy ekosystem robi to w swoim tempie.

Dlatego autorzy wskazują na różne strategie ochrony,  od wspomaganej migracji w lasach, przez adaptacyjne gospodarowanie łąkami, po szczególną ochronę gatunków związanych z chłodem w górach. Badanie pokazuje też, dlaczego skutki dzisiejszego ocieplenia nie skończą się w chwili, gdy przestanie rosnąć temperatura. Jeżeli między klimatem a światem biologicznym narósł dług, przebudowa ekosystemów może trwać jeszcze przez dziesięciolecia.

Przegląd kardiologiczny pokazuje inną skalę czasu. Dla osoby z chorobą sercowo-naczyniową zagrożenie może wzrosnąć już podczas najbliższej fali upałów. Przygotowanie do niej obejmuje wcześniejsze rozpoznanie pacjentów szczególnie narażonych, indywidualną ocenę leczenia i konkretne wskazówki dotyczące ograniczania ekspozycji oraz monitorowania zdrowia.

Obie prace dotyczą różnych procesów, ale prowadzą do wspólnego wniosku, że ochrona wymaga rozpoznawania zagrożeń, zanim ich skutki staną się wyraźnie widoczne. Las może długo wyglądać na niezmieniony, choć jego skład coraz mniej odpowiada warunkom klimatycznym. Pacjent z chorobą przewlekłą może pozostawać w stabilnym stanie, a mimo to potrzebować dodatkowej ochrony przed nadchodzącym upałem.

Zmieniający się klimat wymaga więc uważniejszego spojrzenia zarówno na krajobraz, jak i na człowieka. A także, choć może przede wszystkim, działania, zanim możliwości adaptacji okażą się niewystarczające.

D. Sikora

FAQ: Zmiany klimatyczne

1. Jak zmiany klimatyczne wpływają na europejską roślinność?

Wraz ze wzrostem temperatur zmienia się skład gatunkowy lasów, łąk i roślinności górskiej. Niektóre gatunki preferujące chłodniejsze warunki stają się rzadsze, a zwiększa się udział roślin przystosowanych do cieplejszego klimatu. Proces ten nazywany jest termofilizacją. Badania pokazują jednak, że roślinność często reaguje na ocieplenie znacznie wolniej, niż zmieniają się warunki klimatyczne.

2. Czym jest dług klimatyczny i dlaczego stanowi zagrożenie dla ekosystemów?

Dług klimatyczny to różnica między tempem wzrostu temperatury a tempem, w jakim zbiorowiska organizmów dostosowują się do nowych warunków. Im większa ta różnica, tym większe niedopasowanie między wymaganiami gatunków a środowiskiem, w którym żyją. Może to prowadzić do stopniowego zanikania gatunków, zaburzeń funkcjonowania ekosystemów i osłabienia ich stabilności.

3. Dlaczego roślinność górska reaguje na ocieplenie szybciej niż lasy i łąki?

Na szczytach górskich zmiany składu gatunkowego związane z temperaturą są szczególnie wyraźne. Badacze zaobserwowali tam przede wszystkim spadek znaczenia gatunków przystosowanych do chłodu. Jednocześnie północne stoki, gdzie panują niższe temperatury, mogą stanowić lokalne schronienia dla roślin wrażliwych na ocieplenie.

4. Czy lasy są naturalnie chronione przed skutkami zmian klimatu?

Korony drzew ograniczają nasłonecznienie i stabilizują temperaturę przy powierzchni ziemi, tworząc mikroklimat korzystny dla roślin runa leśnego. Nie oznacza to jednak pełnej ochrony. W badaniu to właśnie lasy wykazywały największy dług klimatyczny. Ich skład gatunkowy zmienia się powoli, dlatego skutki ocieplenia mogą pozostawać niewidoczne przez wiele lat.

5. W jaki sposób upały i zanieczyszczenie powietrza wpływają na serce? 

Wysoka temperatura zwiększa obciążenie układu krążenia, ponieważ organizm musi intensywniej odprowadzać ciepło. Odwodnienie i zaburzenia elektrolitowe mogą sprzyjać arytmiom, zakrzepom i niedokrwieniu. Zanieczyszczenie powietrza dodatkowo nasila stan zapalny, stres oksydacyjny i zaburzenia funkcjonowania naczyń krwionośnych. Jednoczesna ekspozycja na upał i zanieczyszczenia może zwiększać zagrożenie, szczególnie u osób z chorobami serca.

6. Kto jest najbardziej narażony na zdrowotne skutki fal upałów?

Do grup szczególnego ryzyka należą dzieci, ciężarne kobiety, osoby starsze, pacjenci z niewydolnością serca, nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą i przewlekłą chorobą nerek. Większej uwagi wymagają również osoby z wieloma chorobami przewlekłymi, ograniczoną mobilnością lub niewystarczającym wsparciem społecznym. Ryzyko mogą dodatkowo zwiększać warunki mieszkaniowe, zwłaszcza brak dostępu do chłodnych pomieszczeń.

7. Jak chronić zdrowie podczas fal upałów, szczególnie w przypadku chorób przewlekłych?

Warto śledzić ostrzeżenia pogodowe i komunikaty o jakości powietrza, ograniczać intensywny wysiłek na zewnątrz podczas upałów oraz przebywać w chłodniejszych pomieszczeniach. Osoby z chorobami przewlekłymi powinny stosować indywidualne zalecenia dotyczące nawodnienia oraz częściej kontrolować ciśnienie tętnicze, stężenie glukozy i niepokojące objawy, jeśli zaleci to lekarz. W niektórych przypadkach konieczna może być ocena stosowanych leków, jednak nie należy samodzielnie ich odstawiać ani zmieniać dawkowania.

Materiał powstał na podstawie artykułów:

1. Yue, K., Vangansbeke, P., Myers-Smith, I.H. et al. Contrasting thermophilization among forests, grasslands and alpine summits. Nature 653, 765–769 (2026). https://doi.org/10.1038/s41586-025-09622-7

2. Maria Marketou, Norma Caples, Mark Abela, Paul Dendale, Özden Gökdemir, Oleksii Korzh, Donata Kurpas, Ming-Nan Lin, Anna Vittoria Mattioli, Trine Moholdt, Thomas Muenzel, Stefano Palermi, Panteleimon E Papakonstantinou, Massimo Piepoli, Dimitris Richter, Eduard Shantsila, Susanna Sciomer, Ilonca Vaartjes, Marco Vecchiato, Elio Venturini, Ana Abreu, Alessandro Biffi, Climate change and cardiovascular risk factors management: emerging challenges and strategies for prevention and adaptation, European Journal of Preventive Cardiology, Volume 33, Issue 10, August 2026, Pages 1770–1782, https://doi.org/10.1093/eurjpc/zwag229

Web. A. Hasiak

Photos: freepik.com