Lek skrojony na miarę

Druk 3D w farmacji

Jeszcze niedawno druk 3D kojarzył się przede wszystkim z prototypami części przemysłowych czy modeli architektonicznych. Dziś coraz śmielej wkracza do laboratoriów farmaceutycznych.

Zespół z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pokazuje, że ta technologia może w przyszłości pozwolić na przygotowywanie leków dostosowanych nie do „przeciętnego pacjenta”, lecz do konkretnej osoby z uwzględnieniem jej wieku, masy ciała, potrzeb klinicznych i sposobu przyjmowania terapii.

Przez ponad sto lat przemysł farmaceutyczny doskonalił produkcję milionów identycznych tabletek. To model niezwykle skuteczny ekonomicznie, ale oparty na założeniu, że jeden produkt ma odpowiadać potrzebom jak największej liczby pacjentów. Problem polega na tym, że w rzeczywistości pacjenci różnią się niemal wszystkim. Wiekiem, masa ciała, metabolizmem, mają inne choroby wspołistniejace, czy też - dość trywialne, ale nie do pominięcia – akceptowalność czy trudności z połykaniem leków. 

dr Marta Kozakiewicz-Latała

dr Marta Kozakiewicz-Latała

To właśnie tę logikę próbują odwrócić badaczki z Katedry i Zakładu Technologii Postaci Leku Wydziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Najnowsza publikacja dr Marty Kozakiewicz-Latały i zespołu pod kierunkiem prof. Bożeny Karolewicz, opublikowana w International Journal of Pharmaceutics, pokazuje możliwości wykorzystania druku 3D metodą semi-solid extrusion do otrzymywania hydrożelowych tabletek zawierających jako lek modelowy kaptopryl, lek stosowany między innymi w terapii nadciśnienia tętniczego i niewydolności serca. 

Jednak historia tych badań zaczęła się znacznie wcześniej.

Od doktoratu do nowej generacji leków

Nowa publikacja nie jest odosobnionym eksperymentem, lecz kolejnym etapem kilkuletniej ścieżki badawczej rozwijanej przez dr Martę Kozakiewicz-Latałę. Jej rozprawa doktorska poświęcona została wykorzystaniu technologii przyrostowych do wytwarzania doustnych postaci leków. Obejmowała badania nad różnymi metodami druku 3D. Badaczka wykorzystywała w swoich badaniach technologię natryskiwania lepiszcza w złożu proszku tzw. binder jetting i druk oparty na wykorzystaniu filamentu zawierającego lek i substancje pomocnicze otrzymanego w procesie ekstruzji tzw. metodę FDM. 

Punktem wyjścia była obserwacja, że klasyczna produkcja farmaceutyczna nie odpowiada na potrzeby wszystkich grup chorych. W rozprawie wskazano, że szczególne trudności dotyczą terapii pediatrycznych i geriatrycznych, chorób rzadkich czy sytuacji wymagających niestandardowych dróg podania i indywidualnego dawkowania. 

Tu właśnie spotyka się problem technologiczny z problemem klinicznym. Jak podkreśla prof. Bożena Karolewicz:

Produkcja leków w skali przemysłowej, oparta na podejściu “jeden rozmiar dla wszystkich”, nie zapewnia w pełni możliwości wytwarzania postaci leku dostosowanych do rosnących potrzeb farmakoterapii wybranych grup pacjentów.

Ekspertka wskazuje, że dotyczy to między innymi dzieci, u których brakuje odpowiednich dawek, osób starszych zmagających się z wielolekowością, a także pacjentów wymagających alternatywnych postaci leków lub cierpiących na dysfagię, czyli trudności z połykaniem. 

Podcast: Tailor-made medicine

Kliknij aby posłuchać!

Pierwsza lekcja - wszystko zaczyna się od proszku

We wcześniejszych badaniach zespół skupił się na technologii binder jetting, w której cienkie warstwy proszku są selektywnie łączone nanoszonym lepiszczem. Brzmi prosto, ale praktyka okazała się znacznie bardziej skomplikowana.

Analizy wykazały, że nawet niewielkie różnice w zwilżalności proszków czy składzie lepiszcza mogą decydować o powodzeniu całego procesu. Nieprawidłowo dobrane parametry prowadzą do deformacji kolejnych warstw i pogorszenia jakości gotowej tabletki. Zespół opracował strategie poprawiające drukowanie. Badanie objęło również substancje hydrofobowe, takie jak klotrimazol. Okazało sie, ze wysoka porowatość uzyskanych struktur sprzyja szybkiemu uwalnianiu substancji czynnej. 

Te doświadczenia miały kluczowe znaczenie dla kolejnego etapu badań. Skoro można było kontrolować architekturę tabletki, naturalnym krokiem stało się poszukiwanie materiału, który pozwoli kontrolować jej kształt i właściwości mechaniczne, bezpieczeństwo oraz sposób uwalniania leku.

Zdjęcie: Etapowy proces drukowania tabletek farmaceutycznych metodą inkjet z wykorzystaniem komory proszkowej o zmniejszonej objętości: 1. Napełnienie dyszy spoiwem. 2. Komora o zmniejszonej objętości. 3. Komora wypełniona proszkiem. 4. Proces drukowania. 5 i 6. Otrzymane tabletki.

Pierwszy wybór - kaptopryl

W najnowszej pracy badacze wykorzystali jako modelową substancję kaptopryl, dlatego, że doskonale ilustruje problem personalizacji dawkowania.

Najmniejsza dostępna komercyjnie tabletka zawiera 12,5 mg substancji czynnej. U dzieci zalecane dawki często wynoszą zaledwie 0,3–0,5 mg na kilogram masy ciała, co oznacza konieczność dzielenia tabletek lub przygotowywania receptur aptecznych. Autorzy publikacji wskazują, że możliwość wytwarzania preparatów o indywidualnej dawce mogłaby ograniczyć ryzyko działań niepożądanych, szczególnie u najmłodszych i najstarszych pacjentów. 

drukowanie prototypu leku na drukarce 3d

drukowanie prototypu leku na drukarce 3d

Badacze zadali więc pozornie proste pytanie. Zamiast dostosowywać gotowy lek do potrzeb chorego, czy można od początku wydrukować tabletkę zawierającą dokładnie tyle substancji czynnej, ile wymaga konkretna osoba?

Atrament lekowy

Największym wyzwaniem okazało się opracowanie odpowiedniego materiału, półpłynnego „atramentu”, który da się precyzyjnie wyciskać przez dyszę drukarki, zachowa nadany kształt, będzie bezpieczny biologicznie i umożliwi kontrolowane uwalnianie substancji czynnej.

Badacze opracowali hydrożel oparty na diakrylanie glikolu polietylenowego (PEGDA). Szczególnie istotne było zastąpienie powszechnie stosowanych fotoinicjatorów rozwiązaniem wykorzystującym ryboflawinę oraz L-argininę. Publikacja pokazuje, że takie połączenie pozwala skutecznie utwardzać materiał światłem UV bez konieczności stosowania niektórych składników budzących obawy toksykologiczne. 

- Naszym celem było opracowanie systemu sieciowania opartego na substancjach dobrze znanych i bezpiecznych. Zastosowanie ryboflawiny, czyli witaminy B2, oraz L-argininy w mieszaninie pozwoliło uzyskać skuteczne utwardzanie hydrożelu z wykorzystaniem równoległego sieciowania UV eliminując konieczność stosowania potencjalnie toksycznych wcześniej wymienionych fotoinicjatorów - wyjaśnia dr Marta Kozakiewicz-Latała.

Drukarka

Równolegle z pracami nad hydrożelem dr Marta Kozakiewicz-Latała opracowała autorski ekstruder typu Semi-Solid Extrusion (SSE), który można zamontować do standardowej drukarki FDM. To rozwiązanie ma znaczenie nie tylko w kontekście inżynierii i wykorzystania technologii, ale również praktyczne. Zamiast budować kosztowną aparaturę od podstaw, badacze pokazali, że istniejące urządzenia można stosunkowo łatwo zaadaptować do zastosowań farmaceutycznych. Koszt elementów potrzebnych do skonstruowania ekstrudera wynosi około 22 euro, co znacząco obniża barierę wejścia dla laboratoriów badawczych i ośrodków akademickich.

Schematyczne przedstawienie procesu drukowania tabletek z wykorzystaniem technologii Binder Jetting (drukowania spoiwem).

Schematyczne przedstawienie procesu drukowania tabletek z wykorzystaniem technologii Binder Jetting (drukowania spoiwem).

Autorki podkreślają, że jednym z celów projektu było stworzenie rozwiązania dostępnego, które w przyszłości mogłoby znaleźć zastosowanie nie tylko w wyspecjalizowanych laboratoriach, ale również w jednostkach prowadzących badania nad medycyną spersonalizowaną.

Równie ważna okazała się optymalizacja samego procesu produkcyjnego. Początkowo badacze planowali utwardzać każdą warstwę światłem UV osobno. Szybko okazało się, że wydrukowanie niewielkiej serii tabletek zajmowałoby nieproporcjonalnie dużo czasu. Znacznie skuteczniejszym rozwiązaniem było wydrukowanie całego obiektu jako miękkiego hydrożelu, a następnie jednorazowe utwardzenie gotowej struktury.

Tabletka jak pączek

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów projektu jest geometria gotowego preparatu. Zamiast klasycznej okrągłej tabletki badacze zdecydowali się na torus, czyli bryłę przypominającą niewielką oponkę.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to wyłącznie zabieg projektowy. W rzeczywistości ma on bardzo konkretne uzasadnienie technologiczne. Otwór znajdujący się w środku zwiększa powierzchnię kontaktu preparatu z płynami ustrojowymi, co przekłada się na szybsze rozpuszczanie i uwalnianie substancji czynnej.

(A) Projekt CAD misia wraz z wymiarami, (B) wydruki w kształcie misia wykonane z atramentu placebo, (C) projekt CAD obiektu w kształcie pączka (donuta) wraz z wymiarami oraz (D) wydruki w kształcie pączka wykonane z atramentu placebo.

(A) Projekt CAD misia wraz z wymiarami, (B) wydruki w kształcie misia wykonane z atramentu placebo, (C) projekt CAD obiektu w kształcie pączka (donuta) wraz z wymiarami oraz (D) wydruki w kształcie pączka wykonane z atramentu placebo.

W przeprowadzonych badaniach około 60% kaptoprylu uwalniało się już w ciągu pierwszych pięciu minut, po 15 minutach uwolnionych było ponad 80%, natomiast pełne uwolnienie następowało po około 30 minutach. Otrzymano więc profil charakterystyczny dla preparatu o natychmiastowym uwalnianiu, co ma istotne znaczenie terapeutyczne w przypadku tego leku.

 - Taki profil uwalniania wskazuje, że opracowana postać może działać jako forma niemodyfikowana o natychmiastowym uwalnianiu” – podkreśla prof. Bożena Kalolewicz.

dr hab. Bożena Karolewicz, prof. uczelni Kierownik Katedry i Zakładu Technologii Postaci Leku Wydział Farmaceutyczny, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu

dr hab. Bożena Karolewicz, prof. uczelni Kierownik Katedry i Zakładu Technologii Postaci Leku Wydział Farmaceutyczny, Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu

Jednocześnie analizy wykonane metodą LC-MS wykazały bardzo wysoką jednorodność zawartości substancji czynnej w wydrukach. Średnio każda wydrukowana tabletka zawierała 6,18 ± 0,11 mg kaptoprylu, co świadczy o dużej precyzji całego procesu technologicznego.

Wizualna ocena próbek po zakończeniu procesu inkubacji atramentów oraz (B) wydruków utwardzonych promieniowaniem UV. (C) Dodatnią kontrolę jakości podłoży inkubacyjnych przeprowadzono z wykorzystaniem standardowych szczepów drobnoustrojów (na zdjęciach przedstawiono przykładowo: Clostridium sporogenes w płynnym podłożu tioglikolanowym oraz Staphylococcus aureus w bulionie tryptozowo-sojowym).

Wizualna ocena próbek po zakończeniu procesu inkubacji atramentów oraz (B) wydruków utwardzonych promieniowaniem UV. (C) Dodatnią kontrolę jakości podłoży inkubacyjnych przeprowadzono z wykorzystaniem standardowych szczepów drobnoustrojów (na zdjęciach przedstawiono przykładowo: Clostridium sporogenes w płynnym podłożu tioglikolanowym oraz Staphylococcus aureus w bulionie tryptozowo-sojowym).

Nieoczekiwana rola kaptoprylu

Najbardziej interesujące wyniki nie zawsze pojawiają się tam, gdzie badacze się ich spodziewają. Podczas analiz spektroskopowych FT-IR oraz NMR zespół zauważył, że sam kaptopryl może odgrywać bardziej aktywną rolę w tworzeniu hydrożelu, niż wcześniej zakładano. Wszystko wskazuje na to, że obecna w jego strukturze grupa tiolowa może uczestniczyć w procesie polimeryzacji i wpływać na sieciowanie materiału. To oznaczałoby, że lek jest nie tylko biernym składnikiem zamkniętym wewnątrz polimerowej matrycy, ale współuczestniczy w jej tworzeniu.

Dr Marta Kozakiewicz-Latała przyznaje, że było to jedno z najbardziej zaskakujących spostrzeżeń całego projektu:

 - Było to jedno z najbardziej interesujących obserwowanych zjawisk. Nie było to zjawisko, którego oczekiwaliśmy na początku projektu. Odkrycie to pokazuje, że substancja czynna może poza działaniem farmakologicznym wpływać również na właściwości technologiczne formulacji.

Jeżeli obserwacje te zostaną potwierdzone w kolejnych badaniach, mogą mieć znaczenie wykraczające poza sam kaptopryl i wpłynąć na projektowanie następnych generacji drukowanych postaci leków.

Personalizacja to coś więcej niż odpowiednia dawka

W debacie o medycynie przyszłości najwięcej uwagi poświęca się genomice, terapiom komórkowym czy sztucznej inteligencji. Badania prowadzone we Wrocławiu pokazują jednak, że równie rewolucyjna może okazać się zmiana sposobu wytwarzania samych leków.

Druk 3D pozwala bowiem projektować nie tylko dawkę substancji czynnej, ale również geometrię tabletki, jej skład materiałowy, porowatość, właściwości mechaniczne i tempo uwalniania leku. Wszystkie te parametry mogą być potencjalnie dostosowane do potrzeb konkretnego pacjenta.

Prof. Bożena Karolewicz zwraca uwagę, że konsekwencje takiego podejścia mogą być znacznie szersze:

- Technologie druku 3D otwierają możliwość przygotowywania leków na żądanie, dostosowanych do indywidualnych potrzeb pacjenta, a w przyszłości także tworzenia złożonych preparatów zawierających kilka substancji czynnych w jednej postaci leku.

Tego typu rozwiązania – określane mianem polypills – mogłyby uprościć terapię szczególnie u osób starszych przyjmujących codziennie wiele różnych preparatów.

Przyszłość zaczyna się od małych kroków

Oczywiście od eksperymentu laboratoryjnego do rutynowego wykorzystania drukowanych leków w aptekach i szpitalach droga pozostaje długa. Konieczne będą dalsze badania nad stabilnością formulacji, walidacją procesu, bezpieczeństwem i wymaganiami regulacyjnymi.

Jednak najnowsza publikacja zespołu z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pokazuje, że wiele kluczowych przeszkód technologicznych udało się już pokonać. Opracowano bezpieczniejszy system fotopolimeryzacji, skonstruowano tani ekstruder kompatybilny ze standardowymi drukarkami, wykazano wysoką powtarzalność zawartości substancji czynnej i uzyskano korzystny profil uwalniania leku.

Historia rozpoczęta od badań nad proszkami i drukiem binder jetting doprowadziła do stworzenia platformy, która przybliża wizję farmacji opartej nie na masowej produkcji, lecz na precyzyjnym projektowaniu terapii.

I być może właśnie w tym tkwi najważniejsze przesłanie całego projektu. Przyszłość farmacji nie polega wyłącznie na odkrywaniu nowych cząsteczek. Równie ważne może być nauczenie się, jak dostarczać już znane leki w sposób lepiej dopasowany do potrzeb konkretnego człowieka. Bo dobrze zaprojektowana tabletka, podobnie jak dobrze skrojony garnitur,  nie musi pasować do wszystkich. Wystarczy, że idealnie pasuje do jednego pacjenta.

D. Sikora

1. Dlaczego badacze wybrali do eksperymentów właśnie kaptopryl?

Kaptopryl jest dobrym modelem leku wymagającego personalizacji dawkowania. Najmniejsza dostępna komercyjnie tabletka zawiera 12,5 mg substancji czynnej, podczas gdy u dzieci zalecane dawki wynoszą często 0,3–0,5 mg/kg masy ciała. To sprawia, że w praktyce klinicznej konieczne jest dzielenie tabletek lub przygotowywanie receptur aptecznych. 

2. Na czym polega największa innowacja opisanego rozwiązania?

Nie chodzi wyłącznie o wydrukowanie tabletki, ale o opracowanie światłoutwardzalnego hydrożelu, który można bezpiecznie wykorzystać do druku metodą Semi-Solid Extrusion (SSE). Zespół zastosował układ oparty na ryboflawinie (witaminie B₂) i L-argininie, unikając powszechnie stosowanych fotoinicjatorów o mniej korzystnym profilu toksykologicznym. 

3. Dlaczego testowano zarówno L-argininę, jak i kwas askorbinowy?

Celem było znalezienie nietoksycznego współinicjatora procesu fotopolimeryzacji. Eksperymenty wykazały, że kwas askorbinowy nie zapewniał skutecznego sieciowania hydrożelu, natomiast formulacje zawierające 1–2% L-argininy rozpoczynały żelowanie po około 30 sekundach i osiągały pełne utwardzenie po około 2,5 minuty. 

4. Dlaczego badacze zrezygnowali z utwardzania każdej warstwy osobno?

Okazało się, że taki sposób pracy był zbyt czasochłonny. Wydrukowanie serii 10 tabletek mogłoby trwać ponad 2,5 godziny, dlatego opracowano rozwiązanie polegające na wydrukowaniu całego obiektu i jego jednorazowym utwardzeniu po zakończeniu procesu. 

5. Skąd pomysł na tabletkę w kształcie torusa?

Kształt przypominający oponkę nie pełni funkcji estetycznej. Zwiększa powierzchnię kontaktu z medium rozpuszczającym, co sprzyja szybkiemu uwalnianiu substancji czynnej. W badaniu ponad 80% kaptoprylu uwolniło się w ciągu 15 minut, a pełne uwolnienie nastąpiło do 30 minut, co odpowiada profilowi preparatu o natychmiastowym uwalnianiu. 

6. Czy drukowane tabletki zawierały powtarzalną ilość leku?

Tak. Analiza LC-MS wykazała wysoką jednorodność produktu. Średnia zawartość kaptoprylu w wydrukowanych tabletkach wyniosła 6,178 ± 0,105 mg, bardzo blisko zakładanej dawki 6,25 mg. 

7. Na czym polegało nieoczekiwane odkrycie dotyczące kaptoprylu?

Analizy FT-IR i NMR zasugerowały, że obecna w cząsteczce kaptoprylu grupa tiolowa może wspomagać proces polimeryzacji i sieciowania hydrożelu. Oznaczałoby to, że substancja czynna nie jest wyłącznie biernym składnikiem formulacji, lecz może wpływać na właściwości technologiczne całego materiału. 

8. Dlaczego dodano do formulacji krzemionkę koloidalną?

Sam hydrożel miał zbyt niską lepkość, co utrudniało precyzyjny druk. Dodatek 10% krzemionki koloidalnej poprawił właściwości reologiczne materiału, zwiększając jego stabilność i umożliwiając kontrolowaną ekstruzję podczas drukowania. 

9. Co daje autorski ekstruder opracowany przez zespół?

Urządzenie pozwala przekształcić standardową drukarkę FDM w system do druku półstałych preparatów farmaceutycznych. Koszt dodatkowych komponentów wynosi około 22 euro, co znacząco obniża koszty prowadzenia badań i ułatwia testowanie nowych formulacji. 

10. Jakie znaczenie mogą mieć te badania dla przyszłości farmacji?

Praca pokazuje, że personalizacja może obejmować nie tylko dobór dawki, ale również kształt tabletki, materiał, z którego została wykonana, sposób uwalniania leku oraz proces jej wytwarzania. Autorzy wskazują, że takie podejście może być szczególnie cenne w pediatrii, geriatrii i wszędzie tam, gdzie standardowe preparaty nie odpowiadają potrzebom konkretnego pacjenta.

Based on: Notebook LM

Materiał powstał na podstawie artykułu:

Development of UV-cured captopril-loaded ink for pharmaceutical 3D printing by custom-built SSE extruder

DOI: 10.1016/j.ijpharm.2026.126930

Autorzy i autortki: Marta Kozakiewicz-Latała, Paweł Krzaczkowski, Wiktoria Śnietura, Julia Brożyna, Hanna Czapor-Irzabek, Malwina Brożyna, Katarzyna Malec, Bożena Karolewicz

International Journal of Pharmaceutics

Web. A. Maj

Photos: freepik.com, archwium własne autorów